Nie żałuję Sweet home

Od czasu ostatniego wpisu o Arenie Mody dużo się zmieniło. Nie jestem już w swoim pierwszym klubie. To nie była łatwa decyzja, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jedyna słuszna. To nie było miejsce dla mnie.





Radość i konflikt


Radość z bycia wiceliderką potrwała w moim przypadku krótko, nawet bardzo krótko. Po prostu nie dogadałam się z liderką, ponieważ moje pomysły, np. regulamin klubu lub płacenie jednej składki w piątek zamiast dwóch: we wtorek i piątek, nie spotkały się z uznaniem. Słyszałam nawet uwagi, że spiskuję i chcę pozbawić ją tytułu (ciekawe jakbym to miała zrobić).

To ja trwałam w tym klubie gdy mieliśmy 25 wolnych miejsc, to ja wyszukiwałam kandydatki i pisałam do nich wiadomości z ofertą. To ja przypominałam o składkach i pokazach, to ja obrywałam od byłych członkiń, którym nigdy nie przyszło do głowy przeczytać regulamin gry by wiedzieć, że TYLKO LIDERKA MA PRAWO USUNĄĆ KOGOŚ Z KLUBU. Ja szukałam rozwiązań trudnej sytuacji i odniosłam zwycięstwo, bo po moim odejściu klub się ponownie nie zawalił a wiele zwerbowanych dziewczyn jest tam po dziś dzień.

Więc nie byłam gównianą wiceliderką, jestem tego pewna.

Pewna sprawa w klubie sprawiła, że musiałam odejść.


Podwójne standardy


Zachowała się źle, co do tego nie ma dwóch zdań. Najpierw odeszła ze starego SH, zaraz po tym jak wiceliderki pokazały, gdzie miały klub i obowiązki. Bo bycie wiceliderką powinno coś, kurwa, znaczyć, przynajmniej dla mnie znaczyło, SH nie zasłużył by uciekać z niego tak znienacka, bo liderka koników daje ci miejsce. Potem wróciła jako swój brat. Tak, udała chłopaka, używała konta brata, i została wiceliderem/liderką (niepotrzebne skreślić).

Tak, wiceliderka miała dwa konta, co jest poważnym przewinieniem na AM:


Kiedy sprawa wyszła na jaw zrobiliśmy głosowanie w klubie, jaką karę powinna ponieść. I co? Nic. Ponieważ dziewczyny ją lubiły, "a poza tym komu przeszkadza, że ma drugie konto w zgagach?". Tylko ja widziałam w tym problem, bo moim zdaniem, wice z czymś takim na koncie nie świadczy dobrze o klubie.

Kiedy ta osoba odebrała mi najważniejsze moje zadanie: pilnowanie składek, wiedziałam że czas odejść. Niech gimnazjalista (o ile faktycznie miała tyle lat ile mówiła), się wykaże.

Dobry plan


Odejście zaplanowałam. Skupiłam się na podniesieniu statystyk i szukaniu klubu. Kiedy znalazłam odpowiedni napisałam do liderki i spytałam, czy poczeka na mnie parę dni, musiałam znaleźć następczynię. Kiedy mi się to udało powiadomiłam dziewczyny o odejściu. Wzięłam udział w ostatniej walce i chwilę po zwycięstwie się pożegnałam.

Poczułam się wolna.

Od niedawna jestem w innym klubie, być może to jest już ten ostateczny, do końca przygody z AM. Nie żałuję, że jako żółtodziób z lvl 11 aplikowałam do SH. Nie żałuję, że przyjęłam ofertę bycia wiceliderką. Niczego nie żałuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Woda brzozowa Isana- efekty po 4 miesiącach

Pianka koloryzująca Elysee : recenzja + porównanie z Venitą

Płukanka Delia Cameleo Fioletowa