Skutki pewnego romansu
Poznałam go całkiem przypadkiem. Nie wyglądał zbyt interesująco, można wręcz rzecz, że swą aparycją przypominał mendę. Ciężki, niezgrabny, zbyt wylewny. Ale miał w sobie to coś, pewną egzotykę, i postanowiłam dać mu szansę. Wyszłam z założenia, że jest mi potrzebny nie do dekoracji, tylko do użytku. Po pierwszym użyciu nie byłam zbyt zadowolona. Niby robił co do niego należy, ale jestem przyzwyczajona do zupełnie innych doznań. Do tego tez zapach... Stare migdały albo coś koło tego. Na szczęście zapach ulatnia się szybko i nie psuje mi dnia. Gdybym miała go czuć jeszcze kilka godzin czy dni po użyciu to byłaby katastrofa. Z początku używałam go co trzy dni, ale czułam, że to za często. Próbowałam więc ograniczyć jego eksploatację. Udało się. Dziś wystarczy mi randka raz na tydzień i jest dobrze. Po tym długim i dość zagadkowym wstępie śpieszę z wyjaśnieniem, co jest tematem dzisiejszego posta. Jak się pewnie domyślasz dziś na tapecie jest... Szampon arganowy Bing...